Logo Zwierciadła

Zwierciadło

kontakt

Z forum...

Więcej na forum


Konkurs
Regulaminy

Sonda

Co sądzisz o adopcji?




Życie wewnętrzne - Wychowanie

Urlop od rutyny

Urlop od rutyny

Jak zaplanować wakacyjny wyjazd, żeby okazał się atrakcyjny dla całej rodziny? Żeby dzieci się nie nudziły, rodzice nie stresowali i wszyscy wrócili wypoczęci? - Gabrielę Sawicką-Kalinowską, terapeutkę i współorganizatorkę warsztatów dla rodziców i dzieci „Aktywne wakacje",

pyta Alina Gutek
Zdjęcie: CORBIS


- Od czego zacząć planowanie wspólnego wyjazdu?
- Ja zaczęłabym od zastanowienia się, jakie są moje preferencje i możliwości, w tym finansowe, i wkomponowałabym w nie preferencje i możliwości dziecka.

- Najpierw ja, potem dziecko?
- Już mówię dlaczego. Otóż zauważyłam, że dzisiaj młodzi rodzice mają poczucie, że stawia się im duże wymagania - żeby zrezygnowali ze swojego życia na rzecz dzieci, poświęcali się dla nich, żeby byli doskonałymi rodzicami. Wśród młodego pokolenia funkcjonuje przekonanie, że dziecko oznacza koniec wszystkiego. Że to straszny ciężar.

- Takie myślenie świadczy chyba o dużej odpowiedzialności?
- Ale nie wolno zapominać, że dobro dziecka zależy od dobra rodziców, od ich kondycji psychofizycznej. Dziecko jest tak samo ważne jak oni. Jego przyjście na świat jest normalnym elementem życia. Nie powinno zajmować miejsca na piedestale, tylko stać się członkiem rodziny. A to znaczy, że jego potrzeby powinny być uwzględniane tak samo jak potrzeby matki, ojca, rodzeństwa. Jeżeli nie nauczymy dzieci poszanowania potrzeb innych, będą potem nieszczęśliwe, że inni nie poświęcają im całej uwagi.

- W czasie urlopu rodzice potrzebują na ogół odpocząć. Co pani na to, żeby zostawiać dzieci dziadkom?
- Jestem zagorzałą zwolenniczką spędzania wakacji z dziećmi. To świetna okazja, żeby się wzajemnie poznać, bo na co dzień nie ma na to czasu - rodzice aktywni zawodowo zazwyczaj wracają do domu około 18. Ile tego czasu zostaje dla dzieci? Dwie, trzy godziny? A wakacje to cudowny okres, żeby być razem.

- Załóżmy, że moją pasją jest chodzenie po górach. Jak pogodzić ją z potrzebami półrocznego dziecka?
- Z małym dzieckiem raczej nie wyjedziemy w góry, chyba że mamy na tyle dobrą kondycję, żeby nosić je w nosidełku. Zanim jednak podejmiemy decyzję, trzeba zastanowić się, czy temu podołamy i czy takie warunki będzie w stanie znieść niemowlę. Warto rozważyć argument: dziecko szybko rośnie i to, co nie jest możliwe dzisiaj, będzie całkiem realne za rok.

- Ale młodzi rodzice są niecierpliwi, nie chcą tracić czasu.
- To prawda, jest moda na aktywne życie. Aktywny człowiek to w potocznym odczuciu człowiek sukcesu. W związku z tym rodzice, poddając się tej modzie, muszą nie tylko nie stracić czasu, ale jeszcze coś zyskać, czegoś się nauczyć, coś zobaczyć, przeżyć. Bo wyciszenie, odpoczynek sensu stricte to według nich strata czasu. Do tego dochodzi jeszcze presja, żeby się potem wakacjami pochwalić. Wielu młodych rodziców buduje swoje poczucie wartości na wyjazdach w egzotyczne miejsca, na tym, że dużo zobaczyli, dużo przeżyli, że mogą zyskać aprobatę swojego środowiska. Przypuszczam jednak, że wcale przy tym nie odpoczywają.

- Ale zabierając dzieci w ekstremalne warunki, robią to, o co pani apelowała - nie rezygnują z siebie. - Tylko że wpadają przy tym w drugie ekstremum. A najlepszy jest złoty środek: moje potrzeby są ważne, ale pod warunkiem, że nie stoją w sprzeczności z potrzebami dziecka. Trzeba zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście chcę takich wakacji, czy tylko spełniam oczekiwania innych. Zapytajmy siebie samych, czego tak naprawdę chcemy: wyciszenia, odpoczynku, przeżycia przygody czy tylko tego, żeby zaimponować znajomym?

- A jeżeli odpowiedź będzie brzmieć: „przeżycia przygody", to lepiej wyjechać bez dziecka?
- Nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi. Jeżeli wyjeżdżamy po przygodę i zabieramy ze sobą dziecko, to musimy mieć dla niego czas. Tu pojawia się kolejne pytanie o cel wspólnych wyjazdów. Bo czasem myślimy, że pokażemy dziecku kawałek świata, a nie zastanawiamy się, czy ono tego na tym etapie potrzebuje. Zastanówmy się więc, czy naprawdę chcemy spędzić tak wakacje, czy dziecko jest w stanie sprostać trudom wyjazdu i czy wszyscy na tym skorzystają. Może jestem tradycjonalistką, ale z przerażeniem patrzę na rodziców wyprawiających się z malutkim dzieckiem do Afryki. Zastanawiam się, czy nie zakłóca to jego poczucia bezpieczeństwa. Chociaż z drugiej strony doceniam to, że nie zostawiają malucha, że są blisko niego. Więc na pytanie, czy zabierać malca w trudne warunki, odpowiedziałabym: Wszystko zależy od tego, czy rodzice aktywnie spędzający czas mają wewnętrzny spokój. Bo jeżeli mają, jeżeli traktują wyjazd jako coś normalnego i nie pędzą, nie stresują się, to wszystko jest w porządku.

- Jaka jest idea „Aktywnych wakacji" organizowanych przez pracownię Femmeritum?
(...)

Więcej w Zwierciadle 6/2008

 

podyskutuj na forum...
 

© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group

O nas | Prenumerata | E-wydania | Kontakt | Reklama | RSS