Logo Zwierciadła

Zwierciadło

kontakt

Z forum...

Więcej na forum


Konkurs
Regulaminy

Sonda

Co sądzisz o adopcji?




Życie wewnętrzne - Czytając mężczyznę

Chwila przed wybuchem

Chwila przed wybuchem

 

Gniew podnosi energię, rozgrzewa, rozpala, niestety, na chwilę. Wybuchanie gniewem jest jak grzanie się przy piecu, w którym pali się plikami banknotów. Straty są ogromne w porównaniu z odrobiną ciepła. Jak wyjść z matni niewu, mówi terapeuta Benedykt Peczko.

Rozmawia Renata Arendt-Dziurdzikowska


- Pewien mężczyzna w gniewnym zaślepieniu tak pobił swoją córkę, że ta trafiła do szpitala i wkrótce zmarła. Zajściu przyglądała się sparaliżowana strachem żona. Na łamach prasy dyskutowano, jak to możliwe, żeby matka nie obroniła dziecka, i dlaczego jej miłość tak zawiodła. Nie podejmowano kwestii, dlaczego mężczyzna wybuchł aż takim gniewem. Ten przypadek opisuje W. Doyle Gentry w książce „Kiedy kochasz gniewnego człowieka". Twierdzi, że żyjemy w kulturze, która idealizuje miłość - bo przecież miłość wszystko zwycięży - i ignoruje gniew. Jedna trzecia mężczyzn ma poważny problem z gniewem.
- Dobra wiadomość jest taka, że dwie trzecie mężczyzn potrafi w stopniu wystarczającym radzić sobie z nim; a więc jest to możliwe.



- Kiedy gniew jest toksyczny? Gdy objawia się przemocą fizyczną, to oczywiste. Ale przecież przemoc psychiczna jest równie destrukcyjna. Mężczyźni na ogół doświadczają swojego gniewu jako potężnej siły.
- To stereotyp kulturowy każe nam wierzyć, że gniew to siła. Gniew podnosi energię, rozgrzewa, rozpala, niestety, na chwilę. Jeden z nauczycieli użył takiej metafory: wybuchanie gniewem jest jak grzanie się przy piecu, w którym pali się plikami banknotów. Straty są ogromne w porównaniu z odrobiną ciepła. W wielu tradycjach filozoficznych i duchowych, hinduskiej, tybetańskiej, chińskiej, gniew uważany jest za jedną z najgorszych trucizn umysłu. Oczywiście mówimy tu o gniewie nawykowym, chronicznym, czyli o dominującym stanie wewnętrznym, o podstawowej konstrukcji osobowości. Taki gniew sieje spustoszenie: jeden wybuch może na zawsze zniszczyć intymny związek, relacje z przyjaciółmi, może fatalnie odbijać się na wszystkich sferach życia mężczyzny, bo ludzie unikają gniewnych, chronią się przed nimi. Gniew rodzi straszliwą samotność. Gniewny mężczyzna dokonuje przemocy na innych, ale i na sobie, niszczy siebie, żyje w wewnętrznym piekle.

 

- „Gdybym nie miał powodów, nie wybuchałbym gniewem!". Gniewny jest o tym przekonany. To oni szarpią mu nerwy, prowokują go, przysparzają rozczarowań i uniemożliwiają zdobycie tego, co mu się należy.
- Bardzo wygodne tłumaczenie. Gdyby nie ona, gdyby nie dzieci, rząd, politycy... „moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej", „byłbym innym człowiekiem". Mężczyzna tym samym pozbawia siebie władzy nad swoimi uczuciami i nad swoim życiem, a także siły i możliwości konstruktywnej zmiany. Staje się niewolnikiem własnego gniewu.

 

- Ale wreszcie jest tak, jak chce, bo inni z lęku przed gniewem usuwają się i oddają gniewnemu pole do działania. I w ten sposób doświadcza swojej siły.
- Naprawdę złudnej. Siła to waleczność, nieustraszoność, także w mierzeniu się ze sobą. Gniew jest maską, pod którą skrywa się lęk, smutek, poczucie zranienia, odrzucenia, opuszczenia, a jeszcze głębiej - czułość, miłość, tęsknota za bliskością. Najgłębsze potrzeby miłości i bliskości mogą być przywalone tonami gruzu, ale każdy je ma. Prawdziwa siła to mierzenie się z własnymi lękami, otwieranie się na słabości, potrzeby i uczucia. Gniew przesłania wszystko, jest jak duszący dym. Nie można czerpać radości z relacji z ludźmi, gdy są one po brzegi wypełnione trucizną gniewu. Partnerka, która została zraniona gniewem mężczyzny, nie będzie czuła się przy nim bezpiecznie. To jest odwrócenie roli mężczyzny - zamiast chronić kobietę, atakuje ją, staje się dla niej zagrożeniem. Jak w takich warunkach może rozkwitać miłość? Gniewny mężczyzna jest odcięty od swojej siły i radości. To słaby mężczyzna.

 

- Co musiałoby się stać, żeby on poszedł po rozum do głowy i zatrzymał się, zanim znowu wybuchnie gniewem?
- To może nie być łatwe, ponieważ wytwarza się nawyk, przyzwyczajamy się do pewnych sposobów reagowania. Każda emocja związana jest ze zmianami fizjologicznymi. W gniewie organizm produkuje duże ilości adrenaliny, wzrasta ciśnienie krwi. Z czasem gniewna reakcja pojawia się bez udziału woli. Jest wytrenowana. Jeśli jednak jakieś zachowanie zostało wytrenowane, to znaczy, że możemy wytrenować także inne.


- Jeden z mężczyzn powiedział mi, że dopóki nie zobaczył, że po jego wybuchach trup ściele się gęsto, a jemu „rozżarzone kleszcze ściskają klatkę piersiową", nie było mowy o zmianie.
- Mężczyźni liczą się z opinią innych mężczyzn. Gdyby koledzy, przyjaciele, kuzyni, bracia zwrócili uwagę gniewnemu mężczyźnie, to byłby dobry początek. Gdyby posłuchał partnerki, która mówi mu o tym, jak trudne są dla niej jego wybuchy, i przyznał się, że nie radzi sobie z nimi - to kolejny dobry krok. Powiedzenie komuś o swoich trudnościach paradoksalnie zwiększa kontrolę nad tym, co się dzieje. Jeśli nie muszę ukrywać słabości, mogę się rozluźnić i odprężyć. Przyznanie się przed innymi, że nie panuję nad sobą, świadczy o zyskiwaniu dostępu do swojej prawdziwej siły. Teraz można już poeksperymentować z własnym gniewem.


- Poeksperymentować?
Więcej w Zwierciadle 12/2009

W numerze lutowym: Gdy on bardziej kocha mamę

 


 

© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group

O nas | Prenumerata | E-wydania | Kontakt | Reklama | RSS