![]()
W nowym cyklu pytamy lekarzy różnych specjalności, jak zminimalizować wpływ stresu na nasze zdrowie. Gastroenterolog prof. Grażyna Rydzewska mówi nam, dlaczego nadwrażliwcy to nawet jedna czwarta społeczeństwa.
I jak jelita łączą się z głową
Rozmawia: Ewa Łątka
– Drzwi się otwierają, do pani gabinetu wchodzi pacjent. Jak pani przypuszcza, na co się będzie skarżył?
– Ból brzucha, biegunka, zaparcie, zgaga.
– Dość banalnie. Wizyta chyba nie będzie długa?
– Przeciwnie. Te banalne objawy mogą świadczyć o poważnej chorobie. Na dodatek sam pacjent nie opowie mi o dolegliwościach, które – we własnym mniemaniu – już sobie zdiagnozował.
– Czyli?
– Choćby krew w stolcu. Nikt o tym nie mówi, a jak ja zapytam, to słyszę najczęściej: „No mam, ale kto nie ma? To przecież hemoroidy”.
– A nie?
– Nie. Krew w stolcu to objaw alarmujący w każdym wieku. Może być symptomem wielu chorób – od niegroźnych po naprawdę niebezpieczne.
– Jak rak?
- Na przykład. Nowotwór jelita grubego daje objawy, które pacjenci często błędnie interpretują jako chorobę hemoroidalną. Leczą to sami czopkami czy maściami reklamowanymi w telewizji. Bywa, że faktycznie zaleczają objawy. Diagnoza się opóźnia. Dlatego w Polsce – inaczej niż na Zachodzie – znacznie więcej osób trafia do lekarza w zaawansowanym stadium nowotworu. A nowotwór jelita grubego to w naszym kraju jeden z najczęstszych nowotworów układu pokarmowego.
– Myślałam, że przychodzimy z rakiem jelita grubego za późno dlatego, że wstydzimy się „takich” chorób.
– To też. Bardzo często się zdarza, że pacjent się umawia na kolonoskopię i w ostatniej chwili nie przychodzi. Bardziej nieśmiali są pod tym względem mężczyźni.
– A co gastroenterolog leczy najczęściej?
– Jedną z najczęściej spotykanych chorób jest zespół jelita nadwrażliwego. Ta choroba może dotyczyć w porywach nawet jednej czwartej społeczeństwa.
– Co to znaczy w porywach?
– To znaczy, że ona nie jest dana raz na całe życie. Niektórzy doświadczą jej tylko raz, u innych będzie znikała i wracała.
– Jest częsta, ale czy groźna?
– Na szczęście nie zagraża życiu, choć może poważnie obniżać jego jakość.
– Czym się objawia?
– Ostrymi, skurczowymi bólami brzucha, biegunką albo zaparciami. Wzdęciami, nudnościami, poczuciem przelewania w brzuchu. Najprościej powiedzieć, że to zaburzenie rytmu wypróżnień połączone z bólami brzucha.
– Każdy to ma!
– Zwłaszcza przed poważną rozmową albo egzaminem. Ale to jeszcze nie choroba, to fizjologia. Chorobą zaczyna być, gdy utrzymuje się kilka miesięcy.
– Co ją wywołuje?
– Do niedawna uważano, że to przede wszystkim choroba psychosomatyczna, fizyczny objaw niepokoju, stresu. I rzeczywiście – stres ma tu zasadnicze znaczenie. Ale osoba z zespołem jelita nadwrażliwego jest trochę jak Księżniczka na Ziarnku Grochu – u cierpiących na to schorzenie mały stres wyzwala taką reakcję fizjologiczną jak u zdrowych duży. Dziś wiemy, że istnieje pewna grupa osób, które mają do tej choroby większe skłonności. Zespół jelita nadwrażliwego jest jedną z częstszych manifestacji tak zwanej nadwrażliwości trzewnej.
– Czy tej nadwrażliwości nie da się opanować?
– Choć powodem wystąpienia objawów zespołu jelita nadwrażliwego jest zwykle stres, nie należy myśleć, że osoby doświadczające go są histeryczne i mogą powstrzymać chorobę, po prostu wyciszając się i uspokajając. One mają inną pobudliwość nerwową, inny próg bólowy. Na innym poziomie ustawiony bardziej reaktywny mózg trzewny.
– Mamy w trzewiach jakiś mózg?
(…)
Więcej w Zwierciadle 03/2010
Grażyna Rydzewska profesor, konsultant krajowy ds. gastroenterologii, kieruje Kliniką Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.
© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group