Logo Zwierciadła

Zwierciadło

kontakt

Z forum...

Więcej na forum


Konkurs
Regulaminy

Sonda

Co sądzisz o adopcji?




Klub Z

Listy

Listy

Podziel się swoimi refleksjami i opiniami na temat naszego magazynu, artykułów, które Cię poruszyły oraz innych tematów, które grają Ci w duszy.

Dziękujemy za wszystkie listy. Sa dla nas ogromnie ważne.

Autorki opublikowanych przez nas listów otrzymają upominki od Zwierciadła.


Przeglądając lipcowy numer "zwierciadła" ,zdawkowo przerzuciłam kartki oglądając oczywiście najpierw obrazki - nie wiem dlaczego tak robię, ale u mnie to już jest niemalże rytualne. "Czyniąc swą powinność" - natknęłam się na fotografię postaci Jerzego Buzka z córka Agatą. Agatę Buzek lubię, bo przypomina mi do złudzenia czarodziejską postać  Alicji w Krainie Czarów , jest zwiewna niczym mgiełka, a jednocześnie bardzo wyrazista i nietuzinkowa. Lecz nie o tym chciałabym napisać. Jak w każdej prezentacji postaci , tak i tym razem uderzyło mnie MOTTO osoby  Jerzego Buzka, a mianowicie, że życie uczy pokory. Jest to prawda, o której każdy z nas  miał pewnie okazję się przekonać. Gdy spotykają nas przeciwności losu, zwłaszcza takie, na które nie mamy wpływu - okazuje się jak kruchej jesteśmy konstrukcji i jak niewiele  potrzeba, by zdmuchnąć tlące się życie. Niestety odnoszę wrażenie, że pokora w stosunku do życia, to w dzisiejszych czasach towar deficytowy . Ciągle jesteśmy zabiegani ,szukając wiatru w polu; życie przecieka nam przez palce kiedy gramolimy się mozolnie (często po trupach) na coraz to wyższe szczeble kariery. Często nie dostrzegamy tego co już mamy, tego co już osiągnęliśmy - dopiero w obliczu tragedii, którą może być choroba własna, lub pasmo nieszczęść dotykające rodzinę - dostrzegamy , jacy byliśmy małostkowi, jak próżni ,nie ciesząc się pięknym dniem, świeżym powietrzem, uśmiechem innych. Miło jest wtedy przypomnieć sobie wyczytane słowa i pokiwać sobie samemu palcem przypominając, że życie uczy pokory  i trzeba mieć w pamięci delikatność i ulotność tego życia. Nie znaczy to oczywiście, że musimy siedzieć cichutko jak "zając pod miedzą" , czekając na to co nieuchronne - ale powinniśmy od czasu do czasu  nasycić się i nasmakować tym ,co już osiągnęliśmy. Powinniśmy się chociaż trochę  porozkoszować  dniem powszednim i poczuć smak wytrawnej codzienności - bo to właśnie ta chwila jest jedyna , niepowtarzalna - a niestety ulotna i przemijająca.

{Ecia}


Smiech jako temat miesiaca, bardzo mi podpasowal tego lata. Zwierciadlo otrzymuje z ok. 10 dniowym opoznieniem w dodatku niestety bez ksiazek, reklamowych upominkow i grubszych stron z reklamami, poniewaz moja siostra ktora mi co miesiac przesyla Zwiercidlo pozbywa sie zbednego balastu by nie przekroczyc dopuszczalnej wagi. Znajduje ten wyczyn jako niezwykle zabawny i jestem jej wdzieczna, ze sie nie poddaje i wydaje ok 20 PLN na owoa przesylke.
Do rzeczy jednak, kiedy bylam nastolatka zostala rzucona na mnie klatwa. Bylo nas cztery, uwilbialysmy sie smiac. Bylysmy w jednej klasie w szkole sredniej, smialysmy sie z siebie, ze szkoly, z Galczynskiego, ze slabych ocen. Smialysmy sie glosno, wszedzie i zawsze, czasami nawet blaznowalysmy. Ktoregos dnia podeszla do nas prymuska M. i zwrocila sie do mnie, (mimo, ze bylysmy wszystkie cztery) :
" TY RENATA NIGDY DO NICZEGO W ZYCIU NIE DOJDZIESZ BO SIE ZA DUZO SMIEJESZ". Bynajmniej sie tym nie przejelam, i natychmiast to obsmialysmy. Nigdy tez tej przepowiedni nie zapomniala. Powraca do mnie zawsze kiedy sie serdecznie smieje, skrecam sie ze smiechu, lzy mi leca slysze to, widze jej twarz. Po studiach, los chcial, ze spotkalysmy sie w tej samej firmie, pracowalysmy w innych dzialach i nawzajem sie obserwowalysmy.
Uslyszalam, ze nic sie nie zmienilam od matury i jak moglam dostac tak powazna prace. hmmm kolezanka M nie popracowala dlugo w owej firmie ja spedzilam tam 4 lata i odeszlam z wlasnej woli szukac innych wyzwan.
Powiedziano mi po jakims czasie, ze przypieczteowalam sobie swoj lost na 4 lata w tej firmie zartujac sobie z mojego szefa bedac jeszcze na okresie probnym. Pamietem jak spojzal na mnie z pod okularow i zaczal sie smiac. Szef D. byl swietnym szefem a jak przestal nim byc zostal moim przyjacielem.
Po tym okresie bylo trudniej ze smiechem. Zmiana jezyka, kultury, obyczajowosci uczylam sie tutejszego poczucia humoru. Jestem w polowie drogi. Pamieteam jak po dwoch miesiacach w nowym swiecie zrorumialam zart. Zartowano ze mnie, usmialam sie do lez i poczulam jakbym sie obudzila ze snu! Zaczelam widziec wiecej, dostrzegac ludzi, spotykac sie z nowym.
Jak do tej pory klatwa kolezanki M niespelnila sie. Moje zycie, jest skromne ale pogodne, bez tragedii ale ze smutkami i smiechami. Jest jednak cos .... mimo wszystko chcialabym sie wiecej smiac.... Pozdrawiam Zwierdziadlo i czytelnikow nie dajcie sie klatwom.
ps. przepraszam za brak polskich znakow

{RENATA}


Z uwagi na to, że jestem waszą stałą czytelniczką, jak zwykle kupiłam sierpniowy numer Zwierciadła. Tym razem, będąc na urlopie i mając kilka dni tzw. „wolnego”, zaplanowałam sobie, że wreszcie nadrobię wszystkie zaległości, poczynając od generalnych porządków w szafach, kończąc na porządkach w piwnicy.
Urlop zaczęłam od przeczytania felietonu Katarzyny Miller „Nie bój się być egoistką”. Nie ukrywam, że na początku bardzo się zirytowałam. Ciągle czytam o tym, jak bardzo my, kobiety żyjemy na wysokich obrotach, jak staramy się sprostać stawianym nam rolom matki, żony, pracownika i przyjaciela, a to jak bardzo odbija się to naszym zdrowiu, życiu i relacjach z bliskimi i dalszymi nam ludźmi. Znowu artykuł o tym, że robimy źle i trzeba nas „naprawić”, bo to „źle się skończy”. Po chwili zastanowiłam się, dlaczego aż tak się zirytowałam na przecież, bardzo mądry, przyjazny nam artykuł. Oczywiście zirytowałam się, nie na artykuł, tylko na siebie.
Przyznaje się, że jestem taką właśnie kobietą – córką, wczorajszej niezadowolonej z życia matki. Wyglądam faktycznie dużo młodziej, noszę rozmiar 36, mam wyższe wykształcenie, odpowiedzialną, szanowaną pracę i nadal nie wiem czego chcę tak naprawdę w życiu. Nawet nie potrafię powiedzieć najbliższym, co chciałabym dostać w prezencie na urodziny. Dzięki Katarzynie Miller już wiem, jak spędzę ten urlop. Zostało mi jeszcze trochę czasu dla siebie. Porządki jeszcze trochę poczekają…

{Ania}

 

Jesli któryś z listów Cię poruszył, chciałabyś coś dodać, poradzić, podzielić się refleksją lub masz zupełnie inne zdanie na jakiś temat - podyskutuj o tym na Forum Zwierciadla.

 

© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group

O nas | Prenumerata | E-wydania | Kontakt | Reklama | RSS