Czyń to, co konieczne.
I nic poza tym!
[Ursula K. Le Guin „Najdalszy brzeg“]
Pracowałam z nią w innym czasie, w innym miejscu. Bardzo inteligentna, sprawiająca wrażenie kruchej, delikatnej, jednocześnie zdecydowanej i wysoce kompetentnej. Do dziś nazywam ją w myślach panią Żmijkowską. Mistrzyni manipulacji, traktowała ludzi jak sztućce jednorazowego użytku. Po zjedzeniu posiłku wyrzuca się je do kosza na śmieci. Udając, że zna się na wszystkim, wyciągała z nas potrzebne informacje bądź cedowała własne zadania na innych. Robiła to wszystko niepostrzeżenie. Za plecami wyrażała niepochlebne opinie o współpracownikach, podważała zasadność ich decyzji, kiedy byli nieobecni i nie mogli przedstawić własnej argumentacji. Wiało od niej grozą... Ale przecież wielokrotnie jej współczułam, bo swoje niekończące się krętactwa przypłacała systematycznymi zaburzeniami o podłożu nerwicowym. Miała ataki duszności i serca, wzywaliśmy do niej pogotowie, a ona prosiła jak mała dziewczynka, żeby ją potrzymać za rękę. Jak można było tę rękę odtrącić?
Dlatego wiem, o czym mowa, kiedy czytam w Temacie miesiąca poświęconym wrednym ludziom: „współczuję i mówię: dość!”. Wymagana jest w takich razach trudna sztuka zachowania empatii i asertywności równocześnie. Zastanawiam się, czy nie jest to najtrudniejsze z wyzwań, jakie stawiają przed nami spotkania z innymi ludźmi. Nie dać się krzywdzić, nie stosując agresji i nie tracąc życzliwości dla świata.
Manana Chyb, redaktor naczelna
Zdjęcie: Robert Wolański
© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group