Czyń to, co konieczne.
I nic poza tym!
[Ursula K. Le Guin „Najdalszy brzeg“]
Autor: Jurek Owsiak
Czwarta rano. Komóra pulsuje przerywanym dźwiękiem. Za moment rozerwie poduszkę. Po omacku kładę rękę na klawiszach. Ciemno. Całe ciało śpi, bo jak się można wyspać w trzy godziny? Jak automat wyłażę spod kołdry i idę do łazienki. Nawet nie patrzę w lustro, tylko czekam, aż woda ustali się na gorącą i wtedy pierwsze krople zaczną mnie budzić. „O Boże! – myślę. – Ten dzień jeszcze taki długi i tak dużo się w nim wydarzy!”. Czajnik załapuje fazę grzania. A w moim żołądku zaczynają się przekręty i defilady. Zalać to herbatą? Może pomoże.
Unoszę żaluzje i widzę tylko tę samą złą pogodę. Cały czas wlokę siebie po mieszkaniu – łazienka, kuchnia, pokój, ubieranie, picie z rozsądku, bo herbata niczego nie umila. I jeszcze maraton myśli. Skupiam się na tym, czego nie mogę zapomnieć, a co koniecznie muszę zabrać z domu. „Dzidzia” o nic nie pyta, zamiata za mną i dla mnie wszystko, co potrzeba. U mnie ciągle jeszcze wojna z ciepłym łóżkiem, ciepłym mieszkaniem, własnym snem. OK, na mnie pora.
Przyjeżdża po mnie „Trollu”. Osiedle uśpione. „Chłopaki – mówię w samochodzie – albo powiecie coś głupiego, albo kłóda, bo na pewno nie macie przed sobą szczęśliwego faceta”. Na Okęciu zatrzymujemy się przed wejściem dla VIP-ów. Z naszego autobusu wysypuje się kilkadziesiąt osób. Na szczęście wszyscy dziennikarze też czują wczesność i dają żyć. Kawa w jednorazowym kubku parzy ręce i smakuje, jakby były w niej wszystkie gorycze świata. Mój żołądek nie daje o sobie zapomnieć. „OK – mówi Jacek, mój asystent – lecimy!”
W Poznaniu jesteśmy dwie godziny przed rozpoczęciem transmisji telewizyjnej. Organizatorzy naprawdę cholernie fajni i pełni naszych klimatów, ale o siódmej rano na tzw. relaks i czekanie proponują salę o wymiarach boiska do koszykówki. Ciastka, ciasteczka i kawa w termosach, a w moim żołądku bitwa pod Grunwaldem. Robię w tył zwrot i bardziej przed siebie niż do kogoś konkretnie mówię: „Idę do hotelu”. Jest obok. Łóżko – śpię na strażaka, czyli w ciuchach. Zamykam oczy, telefon nastawiony na budzenie. I przez 54 minuty rozprawiam się z marami, duchami, połową swojego życia i z planami na przyszłość. Sen nie przychodzi, jedynie trochę ulgi w żołądku, ale raz po raz ktoś coś w nim rozpala albo przywala ostrzem, że aż człowieka podrywa. Nie daję dzwonić komórce, wygoniłem budzenie przed budzeniem.
Biorę prysznic, ostatnie zetknięcie z „porcelaną” i wpadamy przed hotelem w objęcia milionów płatków zakręconego śniegu, który jakby na złość właśnie dzisiaj sypie z rogu obfitości. A potem słyszę, że za pięć minut jest wejście na antenę. Obok mnie – znana aktorka i reżyser. Odwracam się do nich tyłem i niemo ustami pytam Jacka: „jak oni mają na imię?”. Jacek odpowiada tą samą szpiegowską techniką: „nie wiem”. „No to musimy dać radę” – pomyślałem sobie. I chwilę potem ruszył XVIII Finał WOŚP.
Finał WOŚP to nie mój zawód. W tych sprawach jestem amatorem i entuzjastą. I tak jak 120 tysięcy ludzi też jestem dla Fundacji wolontariuszem. Ale robię to z pasją i zaufaniem, że są obok mnie najbliżsi, kochane dla mnie osoby, przyjaciele i wszyscy ci, którzy nieraz na krótką chwilę podrywają się, aby z zupełnym zaangażowaniem działać w supersprawie. I wiedząc o tym, miałem pewność, że wygram z brakiem snu, zmęczeniem, złą pogodą. Bo to, co niosą ze sobą bliscy i przyjaciele, potrafi pomóc nam zrealizować wszystkie marzenia, które ja szczęśliwie i skutecznie spełniam od 18 lat z dziecięcą niemal radością i zwierzęcą żywiołowością.
O pierwszej w nocy z niedzieli na poniedziałek, dziękując tym, którzy wszystko to stworzyli (w postaci jedynej takiej na świecie zabawy), potraktowałem zmęczenie jak coś przyjacielskiego. Okazało się wtedy nawet, że cała ta radość jest także skutecznym lekiem na moje żołądkowe przewroty. Miło było falować w objęciach wyczerpania, radości i wzajemnej miłości. Hej, Polacy! Dbajcie o przyjaciół.
Jurek Owsiak pomysłodawca i prezes Fundacji „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy”, prowadzi finały WOŚP. Twórca festiwalu Przystanek Woodstock. Dziennikarz, autor audycji „Dźwiękoszczelny magazyn Jurka Owsiaka” w Radiu Eska Rock. Jest także witrażystą i posiada uprawnienia psychoterapeuty
© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group