Nie jesteś zalogowany.
Dzień dobry
Pani Anno, rozpaczliwie szukam kontaktu do pani - mailowego/telefonicznego. 13 listopada ( ten piątek ) łódzki Klub Krytyki Politycznej organizuje spotkanie z pisarkami - bedzie Agnieszka Drotkiewicz i Anda Rottenberg, chcielibyśmy zaprosić równeiż panią.
Czy byałby pani tak miła i odezwała sie na mój mail zdanek15@poczta.onet.pl
Bardzo proszę o kontakt !
Pani Anno ,dziekuje za milego posta i zycze zdrowia . Wielka szkoda ,ze musimy byc zalezni od naszych zawodnych wadliwych cial -ja sie chyba nigdy z tym nie pogodze. Byloby cudownie gdyby cialo nas tak od siebie nie uzaleznialo ,zebysmy mieli nad nim wieksza wladze...Niestety jest jak jest -moze to tez ma jakis sens i nas czego uczy. (chociaz ja jestem zdania ,ze nieprzyjemne i zle doswiadczenia niczego nas nie ucza tylko powoduja cierpienie)
Bardzo mnie pocieszylo to co Pani napisala o swojej rodzinie -oczywiscie nie w takim sensie ,ze pociesza mnie to ze nie kazdy jezdzi porshe
tylko wlasnie wrecz przeciwnie ,zapomnialam o takich "klimatach" jak skloty ,ludzie ktorzy przygarniaja bezdomne psy ,ludzie ktorym chodzi o cos wiecej niz napychanie sie kolejnym luksusem i pozycja w towarzystwie. Mysle ,ze tego brakuje mi najbardziej - ludzi ktorzy nadaja zyciu sens bez wzgledu na to jakie maja dyplomy i ile zer na koncie. Moj okularnik co prawda nie nosi okularow ,ale jest niepoprawnym idealista i romantykiem - wynosi prawde ponad wszystko i m.in dzieki temu porazka zakonczyl kilka przyszlosciowych" rozmow o prace..
W jakims sensie mnie to wzrusza i za to tez go kocham ,ale bywa ze jest ciezko i czuje sie bardzo mizernie jak musze korektorem kamuflowac rdze na lodowce!
A propos rozmow o prace -to tez jestem w nich swietna -zaczynam z reguly od listy glupot mojego bylego szefa i koncze na tym ,ze wlasciwie to nie wiem czy chce ta prace.. ![]()
Czasem marze ,zeby byc mniej skaplikowana.. Na innym watku napisalam ,ze chyba nie odnosze sukcesow ,bo po prostu nie wiem co chce robic w zwiazku z tym zbieram mamone i kupie przez 40stka dom na wsi ktory zamienie w cos w tym stylu : http://chatamagoda.pl/galeria.php i bede gotowac, obserwowac gwiazdy (luneta na strychu) ,pic wino i kontemplowac zycie..
Pozdrawiam serdecznie!
Offline
Ojej! Ile czasu minęło! Nie gniewaj się kochana Elbereth, że nie odpisałam. Zawsze dostawałam "cynk" na pocztę, że coś jest na forum. Bez powiadomienia nie wchodzę na forum, bo nie chcę się uzależnić, a także rozmieniać na zbyt wiele osób. Ciebie polubiłam. Widać nie jesteśmy aż takie trywialne skoro pani Ania do nas zagląda. Co do buraczków... lubię kuchnię biednych ludzi. Jest w miarę zdrowa i nie zabiera za dużo czasu (nie to co te wszystkie kalmary, ostrygi i ananasy). Buraczki mają aż 3 zalety: są tanie, zdrowe i smaczne. Kapusta to drugi mój rarytas. Nie mówiąc już o zwykłym cieście drożdżowym z kruszonką. Cieszy mnie to, że tylu ludzi nie ma mieszkania, bo nie czuję się taką niedorajdą (świetne słowo- znaczy, że nie nadaję się do rajdów?).
Offline
Czy na to forum wchodzi się tylko przez "podyskutuj na forum", pod Przeglądarką? Nie ma bezpośredniej furtki? Jak wy tu wchodzicie?
W obecnej chwili rzeczywiśćie na Forum wchodzi sie tylko przez opcję "Podyskutuj". Dążymy jednak by to zmienić, tak by forum i cała strona były bardziej przyjazne w obsłudze.
Pozdrawiam,
Administrator
Offline
Ja sobie zrobiłam stałą zakładkę bezpośrednio do strony forum i jakoś wchodzę. a komputery nie są moją najmocniejszą stroną. Prędzej przypomina to piętę Achillesa. Pozdrawiam Panią serdecznie Pani Aniu, a także Elbereth (chyba kupiłaś sobie już ten wymarzony domek i go urządzasz, bo zniknęłaś z forum jak moja ostaynia pensja..). Jak zdrowie? Mam nadzieję, że trafiła Pani do szpitala dra House'a lub przynajmniej do Leśnej Góry... (chociaż seriale dają nam nadzieję, że jesteśmy w dobrych rękach jako pacjenci).
Offline
Witam i dziekuje za pozdrowienia. Jeszcze niestety domku nie ma ,za to duzo zajec i pracy.
Co do szpitali i lekarzy to nie darze sympatia ani jednych ani drugich. Lekarzom nie ufam ,mysle ze niestety znaczna wieksza czesc traktuje pacjentow przedmiotowo i pobieznie. Moj biedny ojciec zostal przez lekarza tak okaleczony na cale zycie , ze do jego konca musial sie bardzo meczyc. Zawazylo to tez na calej sytuacji rodzinnej ktora bardzo przez to ucierpiala.
Moje zdanie jest takie ,ze lekarz powinien byc czlowiekiem pelnym empatii i tez pokory. Niestety rzeczywistosc wyglada tak, ze i jednego i drugiego im brakuje. Uwazaja sie za polbogow i wyrocznie ,traktuja pacjentow z gory (oczywiscie takich ktorzy nie placa im grubych pieniedzy).
No ,ale dosyc o tych lekarzach.![]()
Zajrze tu jeszcze jutro ,bo bedzie na to czas. Pozdrawiam cieplo i przedwiatecznie. ![]()
Offline
Witam ,dzisiaj pomyslalam ,ze troche to nie taktowne ,ze pisalam tyle o sobie i swoich problemach na watku pani Anny, wiec postaram sie to zmienic. Pani Anno, chcialabym nawiazac do pani grudniowego felietonu. Rozumiem doskonale o czym pani pisze i ogarnia mnie przerazenie jak pomysle ,ze wiekszosc kobiet jakby dobrze pogrzebala w pamieci znalazla by podobne mniej lub bardziej bolesne epizody.
Ja sama jako dziecko nie padlam ofiara zadnych naduzyc ze strony doroslych mezczyzn. Pamietam jednak te "dziwne" sytuacje ,np jak to nagle w trakcie jakis urodzic rodzicow, jeden z ich znajomych zajrzal do mojego pokoju, usiadl obok mnie na lozku i jakos dziwnie glaskal po wlosach i jeszcze pachnial alkoholem - okropne. Pamietam jak wujek mamy zapraszal do siebie na kolana na fotel i tez "cos bylo nie tak". to okropne ,jak bezbronne sa dzieci w takich sytacjach. Dokladnie tak jak pani napisala -chcialam byc grzeczna ,nie potrafilam odejsc ,zawolac mamy itd. Dzieci nie maja jeszcze rozwinietej asertywnosci -kazdy dorosly jest dla nich ok, czyli trzeba robic to co mowi, nie zdaja sobie sprawy ,ze prawda jest inna -nie kazdy jest ok. Jednego jednak nie potrafie zrozumiem (co nie znaczy ,ze jakos mnie to oburza), a mianowicie dziececej seksualnosci. Nigdy nie mialam takich przygod z zadnym chlopcem ,chociaz z wieloma sie bawilam i nawet jeden nazwal mnie w przedszkolu ksiezniczka!
Zawsze kiedy slysze historie o pokazywaniu sobie siusuaczkow i tyleczkow przez dzieci bardzo sie dziwie, bo nigdy sie z tym nie spotkalam i chyba nie mialam takich potrzeb. Jedyne seksualne przezycie z dziecinstwa to wlasnie czasem kiedy chcialo sie siusiu bylo jakos tak przyjemnie w podbrzuszu -doszlo do tego ,ze nie chodzilam siusiac ,bo chcialam znow to odczuwac. Zapytalam tez mamy co to takiego, ale powiedziala zebym tak nie robila ,bo to niezdrowe.
Pozdrawiam serdecznie
Offline
Elbereth, skąd ty bierzesz te felietony Pani Anny? Trzeba kupić gazetę czy są gdzieś w internecie? Rozmawiacie o takich ciekawych sprawach a ja nie jestem w temacie. Gdzie w ogóle można jeszcze poczytać jakieś teksty Pani Janko?
A co do Ciebie- ja jestem ciekawa jak się toczy Twoje życie. Nigdy nie byłam za granicą. Fascynują mnie opowieści ludzi mieszkających GDZIEŚ TAM. W końcu po to mammy forum aby od czasu do czasu porozmawiać o swoich sprawach. I marzeniach.
Jak spędzisz święta? Jesteś tradycjonalistką czy denerwuje Cię ta cała gorączka przedświąteczna (bo mnie- tak)? Napisz gdy znajdziesz czas. POZDRAWIAM
Offline
O , jak milo widziec tu nowego posta!
Moze to dobrze ,ze nie ma ich tak bardzo duzo ,bo jak juz sie pojawiaja to jest to bardziej ekscytujace
.
Blanko, felietony pani Anny biore z magazynu ktory po prostu kupuje ( 8 eu -niezle
, takie rzeczy jak polskie gazety i ksiazki trzymaja mnie tu przy zdrowiu psychicznym ,wiec musze! Pytalas o swieta ,wiec powiem ci ,ze chyba troche jestem tradycjonalistka ,bo swieta uwielbiam i sa dla mnie magiczne. Tzn tez troche mnie drazni ten caly szal ,ale staram sie go unikac (jezeli chodzi o sklepy) kupujac prezenty wczesniej. Uwielbiam kupowac wieeeeeeeelka swieza choinke ,przytrajac ja i potem na nia patrzec.
Gotowanie to tez troche moje hobby - od wczoraj mam nadzieje ,ze bardziej hobby niz praca ,bo prace rzucilam.
Juhu! Koniec ze sterczeniem 8h/dziennie w goracej kawiarnianej kuchni. Nie wiem co bedzie teraz ,ale czuje wielka ulge i wolnosc. Zapisuje sie na kurs angielskiego (tzn angielski juz znam ,ale chce go znac swietnie, zeby moc tu studiowac) i robie prawo jazdy. Szczerze mowiac ,to bardzo sie ciesze z tej decyzji -chociaz byla ryzykowna (bo nie wiem kiedy i jaka znajde teraz prace) ,ale jestem zdania ,ze jak jest mi gdzies zle i mecze sie kazdego dnia -to musze to zmienic, nawet jezeli niesie to za soba ryzyko -prawda?
Zycie jest za krotkie na to zeby sie bac i sterczec w stagnacji w jednym miejscu tylko dlatego ze tak bezpieczniej. Wiec wczoraj bylo milo i swiatecznie u mnie w pracy ,pilysmy grzane wino pod koniec ,ja upieklam reniferki :
http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_pol … zepis.html
(-goraco polecam ta strone swoja droga) , dostalam "kanapowy" kocyk (taki z rekawkami , ktorym mozna sie opatulic (opatulic -znacie takie slowo?
, wino i kubek i pozegnalam sie rozdzialem w moim zyciu pt praca w kawiarni!
Zycze wszystkim pieknych , magicznych Swiat Bozego Narodzenia, pelnych milosci i ciepla!
Offline
Chochlik komputerowy... Napisałam długiego posta, świateczny był i merytoryczny. Po kliknięciu we właściwe pole - wpis zniknął na zawsze!... Opadłam z sił. Wszystko jest takie ulotne! Może jutro entuzjazm odrośnie i napiszę jeszcze raz.
O nie!
To straszne kiedy to sie dzieje , ja ostatnio stracilam w ten sposob dluuuuuuugiego maila do dawno niewidzianej przyjaciolki i to takiego ktorego trudno powtorzyc.. takze wiem jakie to frustrujace i zniechecajace!
Chcialam jeszcze dodac cos w temacie swiat. Pamietacie swiateczne emocje z czasow dziecinstwa? Mi te wspomnienia pozwalaja na nowo poczuc cala ta atmosfere. Pamietam jak dziadek kiedys wrocil z zakupow i opowiadal ,ze widzial mikolaja jak sie wspinal do nieba po drabinie. Ten obraz dalej siedzi w mojej pamieci, przezywalam to tak bardzo ,ze nigdy nie zapomne. Nie zapomne tez tego jak wujek stal na balkonie przebrany za mikolaja (oczywiscie dzieci o tym nie wiedzialy) i w pewnym momencie pukal, mowil ze renifery stoja za domem (nigdy nie moglam ich zobaczyc, bo padal taki gesty snieg), siadal na specjalnym dla niego fotelu i wszystkie dzieci w rodzinie mowily wierszyki itd ,zeby dostac prezenty. Cudowne
Nigdy tego nie zapomne
Offline
"Fiuuu... fiuuuu...." jak by powiedział wróbel Ćwirek z kultowego serialu lat 70-tych "Przygód kilka wróbla Cwirka". "No ja nie mogę..."- to też cytat, tyle, że ze Shreka (mówił to Osioł). Te dwie uwagi dotyczą Twojej decyzji odnośnie pracy, Elbereth. Jestem podobnie jak Ćwirek i Osioł tyleż pełna zachwytu co i niedowierzania, że ZROBIŁAŚ TO!!!! Tylko się nie bój, najtrudniejszy krok masz już za sobą. Teraz może być tylko lepiej. A ja (myślę, że i Pani Ania) tu w Polsce będę Cię dopingować! Super angielski i prawo jazdy to decyzje godne angielskiej lady. To wspaniale, że się rozwijasz! Ze swej 40-letniej perspektywy mogę Cię zapewnić, że masz na to jeszcze mnóstwo czasu. Co do opatulania- znam to słowo, to sympatyczna wersja otulania kogoś czymś miękkim. To słowo kojarzy mi się z moją babcią... Ona też opatulała mnie gdy szłam na sanki... Ja też lubię wspominać dzieciństwo i, co ciekawe, bardzo dobrze pamiętam większość uczuć, które mu towarzyszyły... Czy do samej starości będzie nam się chciało być dziećmi?
Ostatnio edytowany przez Blanka (2010-01-09 17:27:22)
Offline
Melduje się kolejna "utracjuszka". Dziś udało mi się *;-(* posłać w eter dwa posty (w tym jeden ambitny i długi) w wieczny niebyt. Czy to moje osobiste doświadczenie wpisało się tym sposobem do ogólnego wzoru pani Anno?
Lecz zawzięłam się nie odpuścić i wreszcie zrealizować postanowienie przednoworoczne, by ujawnić przed panią niezatarte wrażenie po lekturze "Dziewczyny z zapałkami". Nie minęło ono mimo upływu czasu od lektury. A z wpisem czekałam na Pani wyzdrowienie, sama kurując się w sanatorium. Dodam tylko, że poleciłam powieść dwóm przyjaciółkom, co zaowocowało burzliwym wieczorem dyskusyjnym przy kawie (i nie tylko). Szczegółowymi uwagami będę się mogła podzielić po zaglądnięciu do wynotowanych (bowiem egzemplarz był biblioteczny) cytatów, gdyż ten wpis traktuję jako balon próbny i przełamanie złej passy w traceniu maili.
Serdecznie pozdrawiam Panią i wierne forumowiczki Blankę oraz elbereth
hmmm ... wiem ze to moze z innej beczki troszku, ale moze ktoras z Pań skorzysta z drobnjej podpowiedzi... aby uniknąć tej bardzo nieprzyjemnej kwestii jaką jest stracenie tesktu przed lub przy wysylaniu posta, proponuje pisać go w uruchomionym np. windowsowym NOTATNIKU. Jest to moze troszke mniej wygodne i lekko rozpraszające ale jeżeli uruchomimy go w małym okienku mozna sie przyzwyczaic. Potem poprostu przekopiowac calosc tekstu do przegladarki.
Oczywiście tym sposobem warto posłuzyc sie kiedy w trakcie pisania poczujemy ze na 2 zdaniach sie nie skonczy ![]()
Innym troszke wygodniejszym ale mniej bezpiecznym sposobem (nie pomoze jezeli np. zawiesi sie komp) jest co kilka zdan zaznaczyc to co do tej pory napisalismy i wybrać KOPIUJ; w razie utraty tekstu, w nowym oknie klikniecie WKLEJ ... i miła ulga. Oczywiście nalezy w tym przypadku pamietac aby w tym czasiemnie uzyc "kopiuj" na czyms innym, czy nie restartowac kompa.... Przepraszam ze sie tak wtracilem w dyskusje z innym tematem, bardzo przypadkiem trafilem właśnie TUTAJ. To juz chyba choroba zawodowa (prowadze pogotowie komputerowe
) i poprostu tak mam ze nie potrafie porzejsc obojetnie jak ma ktos kłopot z komputrem
Pozdrawiam serdecznie ![]()
Nie zaglądałam tu baaardzo długo!!! Bo postanowiłam otworzyć własny blog i "u siebie" spotykać się z czytelnikami! Łatwiej się przedrzeć przez internetowe chaszcze, bo adres jest prosty www.annajanko.pl. "Zwierciadlane" wejście do mnie jest ukryte i niełatwo odnaleźć drzwiczki w murze. Dziękuję za serdeczne posty! Zapraszam was do mnie. A.J.
Zabrania się umieszczania treści obraźliwych, wulgarnych, niekulturalnych oraz niezgodnych z polskim prawem. Wszelkie wspomniane treści, publikowane na forum (w formie tekstu, zdjęć, lub innych danych), zostaną usunięte.
© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group
Powered by PunBB