Historia ludzkości dowiodła niejednokrotnie, iż prawdziwym kryterium przywództwa jest duchowość. Ludzi przyciąga duch. Siła to przymus. Miłość rodzi się z ducha. Z siły powstają tylko lęki.
[Malcolm X, przywódca czarnych Amerykanów walczących w latach 60. XX wieku o swoje prawa]
Pokora, czyli nie wiemGdy widzimy, że jest inaczej, niż ludzie mówią, nie ulegajmy im. Szukajmy odpowiedzi na niepokojące nas pytania i podważajmy dotychczasowe przekonania – jeśli chcemy, aby nasze życie było spełnione. Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, trener i doradca biznesowy, przybliża nam osiem etapów programu rozwoju wewnętrznego Quest. Pierwszym etapem Questu jest pokora
Opowieść filmowa pióra Macieja StuhraWąską, pustą drogą przez las jechało stare volvo combi. Gdyby jechało opisywane na kartach jakiejś pięknej powieści, powiedzielibyśmy, że słońce leniwie przebijało się przez gęste plątaniny bukowych i dębowych liści, ale że nie są to karty pięknej powieści, takich opisów czytelnikom naszej historii oszczędzimy.
Kto na górze, kto na doleKażdy z nas pragnie być kochany takim, jaki jest, a nie za to, co posiada, ani za to, co robi. I paradoksalnie to właśnie głębokie pragnienie, a jednocześnie ból braku takiej miłości w dzieciństwie, pcha nas w pułapki związków opartych na władzy – mówi terapeutka Olga Haller.
Kanclerz Szymańska?Kiedy w 1987 roku Dorota Szymańska zeszła z promu w Hamburgu i poprosiła o azyl, nie przypuszczała, że 22 lata później będzie kandydować do Bundestagu.
Felieton Mieszkałam przez dziesięć dni na Williamsburgu, na Brooklynie. To nawet nie dzielnica, raptem kilka wąskich ulic, małe dwupiętrowe kamieniczki. Tylko jeden przystanek metra z Manhattanu, a radykalna odmiana, jak teleportacja do innej galaktyki. Okolice Bedford Av to miejsce stworzone przez tych, którzy uciekli, zrejterowali z wyścigu, tych, którym się nie chce spieszyć, dążyć ani osiągać.
Zamiast wstĘpuKrytykowanie polityków to w narodzie dość popularna rozrywka. Dlatego podejmując temat władzy, nie stawialiśmy sobie za cel wytaczania armat wobec elit politycznych. Wprost przeciwnie, chcieliśmy wykazać, że żadni „oni” nie mają monopolu na władzę. Wszyscy w tym jesteśmy umoczeni. Każdy z nas ma choćby jednego podwładnego, a jeśli nie, to zdane na nasze kaprysy dziecko albo przynajmniej psa lub kota, bądź, zgoła nierzadko, współmałżonka, którym można sobie porządzić, kiedy przyjdzie na to ochota? Prawda?
© Copyright Zwierciadło 2008 | projekt i wykonanie discipline Media Group